Tak sobie zerkam na lutowe migawki i wychodzi na to, że się przede wszystkim w lutym ukulturalniałam (chociaż, Ci którzy nie trawią Californication mogą mieć zupełnie odmienne zdanie).

1 – moja ulubiona, czyli ze szpinakiem, boczniakami, szynką długo dojrzewającą i trzema rodzajami sera; 2 – lemingowe, australijskie walonki mam i ja; 3 – blisko 30-letni miś Kuleczka, który przeszedł z matki na córkę; 4 – uczta literacka i przypomnienie jak cudowny język mamy; 5 – panna F.; 6 – Zwykłe Życie tak wyczekiwane, a teraz jeszcze nie ruszone leży na półce; 7 – Mana; 8 – za mała jak na nasz przerób, musimy koniecznie kupić większą; 9 – jestem szczęśliwa jak świnka w błocie, 4 sezony Californication są moje, moje, moje!