Ekhm, ekhm, to ja (ale nikt nie musi w to uwierzyć). Pierwszy wiosenny poranek i obecność męża w domu spowodowały, że wreszcie do tego zakurzonego miejsca weszłam.
Dzisiaj będzie tak ekspresem i po łebkach, bo nie zdążę załadować zdjęć, które chciałam Wam pokazać. Jak się śpieszę to nawet myśli trudno mi się w słowa ubiera. Mam w głowie totalny chaos, a jeszcze przed chwilą sądziłam, że wiem co chcę napisać.
Napiszę więc sobie, że po kolejnej pod rząd upojnej nocy chciałam złożyć postulat, żeby dzieciom wystarczały 4 zęby. Po jaką cholerę pchają się pozostałe? I to pchają dla samego pchania, bez efektu końcowego pod postacią białego przebitego zębola.
Kolejna rzecz z frontu córkowego jest taka, że zakończyliśmy pierwszy rzut szczepień, następne dopiero za 5 lat. I właśnie tydzień po szczepieniu Florce postanowiły wywalić węzły chłonne i niektóre z nich udają wepchnięte pod skórę kluski.
No i żeby zbyt łatwo mi nie było, alergia na mleko krowie u córki się rozwija, więc przy ogólnym jej rozdrażnieniu walczymy z wprowadzeniem nowego, ohydnego, szczypiącego w język mleka.
Dziwi się ktoś, że nie mam czasu na przyjemności? (Czy wspominałam o zapaleniu krtani i popadnięciu córki w totalny bezgłos?).
Córka odfajkowana, więc teraz kilka słów o mnie. Istnieje jeszcze coś takiego jak ja? U mnie zero nowości – nie wyrabiam się z pracą, bo jak się wyrabiać skoro czasu poświęcam jej tyle co kot napłakał. Za to jestem przykładnym podatnikiem i po raz kolejny uporałam się z księgowością i podatkami na czas. Fiskus mnie kocha!
Dystans długich wybiegać powiększony do 14 km, sprawa jest więc rozwojowa 🙂
Nie mam się w co ubrać, kompletnie nie mam nic a nic!
No i oczywiście znów usiłowano mojego męża wydymać bez mydła. Nie dał się chłopak! Ale co nerwy w tym tygodniu zszargane, to nasze. Chlustające wymioty pojawiają się u mnie na samą myśl o służbie zdrowia. Nikomu nie życzę ani w niej pracować, ani z niej korzystać, bleee.
Spadam teraz do lasu, spadam żeby nabrać dystansu, powdychać, popatrzeć, pobiegać.
Aaaaa i istnieje kolejne słowo, którym nafaszerowana jest pustakowata babska prasa – KONCEPT. Wszystko jest teraz dobrym, albo złym konceptem, synonimu dla konceptu nagle brak.
Smoczyca jest dla mnie stałym źródłem pocieszenia. Ile razy już pakuję torbę, żeby w nocy uciec do swojej MAMUSI, myślę – jest ktoś kto ma trudniej – Smoczyca!!!!
A w domu miłość kwitnie:
Ameba