Muszę zdecydowanie częściej spoglądać pod nogi. Dzisiaj o mały włos nie rozdeptałam tego stworka:
Mysz polna (Apodemus agrarius)
Chcąc być zupełnie szczerą, muszę przyznać, że wcale nie jestem taka pewna, czy to na pewno mysz polna. Zasugerowałam się przede wszystkim tym paseczkiem biegnącym przez brązowawe futerko. Czy jest tam jakiś gryzoniolog? Pomoc by mi się przydała, wszakże część pospolitych roślinek ogarniam, ale jeśli chodzi o zwierzaki, to jestem absolutnie zielona.
Siedziała sobie ta mała futrzasta, przestraszona bieda na dróżce i tak bardzo starała się udawać, że jej tam wcale nie ma. Jak ja ją rozumiem…
A tak poza tym to zdaje się, że – jesień, jesień, jesień, ach to ty…

