Niedzielne śniadanie

Niedziela zaczęła mi się następująco:

  •  godzina 02:20 budzi się córka i domaga piersi. Pije, pije, pije… aż robi się godzina 04:00;
  • godzina 04:15 kot domaga się wyjścia na dwór, wstaję więc cichutko, zapinam smycz, otwieram balkon;
  • godzina 04:30 kot szarpie się jak oszalały na smyczy, przez co wypina się z szelek i daje nura w krzaki. Zarzucam więc kurtkę na piżamę, wsuwam stopy w sandały i idę poszukać zbiega;
  • godzina 04:40 układam się z Marcinem w poprzek tapczanu żeby nie obudzić niechcący rozwalonej na środku księżniczki;
  • godzina 05:10 córka radosnym si si daje znać, że pora rozpocząć nowy dzień;
  • godzina 07:15 kawa wypita, matka córki umyta, mieszkanie odkurzone, kuweta uprzątnięta. Córka buczy ze zmęczenia, trze oczy i NIE MOŻE ZASNĄĆ.
  • godzina 07:20 pakuję w pośpiechu wózkową torbę, ubieram drące się dziecko, łapię w przelocie coś na śniadanie i wychodzę na spacer – zmęczenie jest nieważne, najważniejsze by nie słyszeć buuu, łaaaa;
  • godzina 07:45 córka zasypia w wózku, można zabrać się za zjedzenie pierwszego posiłku:

czekolada z migdałami

Tak sobie myślę, że skoro czekoladę z migdałami na pierwsze śniadanie zjada dietetyk, to jest to dietetyczne śniadanie 😀

Ameba

 

 

Related Images

Leave a Comment

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.