Co powiecie o zwracaniu się do kobiety ministra – „Pani Ministro”? Jestem kobietą, ale te różne nieradzące sobie z pełnioną funkcją oraz płcią pańcie mnie do szału doprowadzają.
Wspominałam już, że nie cierpię feministek? Nie? No to wspominam!
Dostaję gęsiej skórki, gdy słyszę o: psycholożkach, kardiolożkach, biolożkach, prawniczkach, dyrektorkach, prezeskach. Czy tym paniom siusiak wyrośnie, jeśli będzie się o nich mówiło: pani psycholog, kardiolog, biolog, prawnik, dyrektor i tak dalej?
Dlaczego mężczyźni pracujący w zawodzie: przedszkolanka, położna, kosmetyczka, nie wrzeszczą o sobie w mediach: przedszkolanek, położny, kosmetyk? A cała armia pielęgniarek płci męskiej? Wiecie że w „Klasyfikacji Zawodów i Specjalności” wydawanej przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej nie istnieje pojęcie „pielęgniarz” (w Indeksie Alfabetycznym Zawodów również)? Chłopaki kończą studia z zakresu pielęgniarstwa, pracują w zawodzie i demonstracji z powodu tej strasznej dyskryminacji jakoś nie robią.
No, a teraz kilka słów w sprawie mieszkaniowej. Ja tyle razy wściekam się, że należy wynająć biuro, bo pracy w domu więcej nie zniosę. M za to uroczo twierdzi, że my nie pracujemy w domu, lecz mieszkamy w biurze. A odkąd zrobiło się troszkę cieplej i dzieciarnia została wypuszczona na dwór, musieliśmy sprawę mieszkaniową jeszcze raz zweryfikować. Oświadczam, że mieszkamy na wystawie. Niewychowane gówniarstwo, które potknie się o człowieka i na powiedzenie „dzień dobry” nie wpadnie, stoi z nosami przyklejonymi do szyby, bo może kotka zobaczą. Ja kota ze smyczy nie spuszczam, a ta szarańcza jakoś jest spuszczona. Dzięki tym blisko 2-letnim doświadczeniom doszliśmy też do wniosku, że nie ma mowy o kupowaniu mieszkania. W rachubę wchodzi tylko i wyłącznie domek na własnym kawałku ziemi.
Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to pomęczymy się tu jeszcze około 2,5 roku, bo M rozpoczyna szkolenie w nowym zawodzie, a potem przeprowadzamy się o około 80km.
Podsumowując – bardzo lubię stada szczeniąt, ale nie ludzkich.