Śniło mi się, że poszłam do parku, a raczej do miejsca gdzie kiedyś był park. Wszystkie drzewa były tam martwe, a na każdym takim martwym drzewie wisiał portret Stalina. Najwyraźniej moja opasła lektura, z którą walczę i walczę tego Stalina mi w nocy przywołała.
A z klimatów poza stalinowskich obwieszczam, że wiosna do nas się zbliża i to nieodwołalnie. Zobacznie co się dzieje z kasztanowcami 🙂
A jeszcze 2 tygodnie temu wybraliśmy się pobiegać i było tak:


