Plan 2010 i rebus telefoniczny

A niech tam, postanowiłam pokazać Wam nasze kocidło nieznośne. Od tej pory Tide będzie wylegiwał się na blogu. Myślimy o dokupieniu mu towarzysza, żeby nie był taki samotny i smutny, gdy nas nie ma. Ale plan jest taki, że najpierw mieszkanko, a potem kociątko. No może nie do końca tak, bo rok 2010 obfitować będzie w różne ważne wydarzenia.
Plan jest następujący:

  1. Mieszkanie,
  2. Drugi kot,
  3. Ślub,
  4. Ostatnie wolne, beztroskie wakacje bez nerwowego wyglądania, czy dzieciątko do wody za głęboko nie weszło,
  5. Ciąża, a najlepiej bliźniacza – jaka oszczędność czasu 🙂 (ale to najtrudniej zaplanować, pokornie chylę czoła przed Matką Naturą i proszę, by złośliwie z nas nie zachichotała. Strach mnie coraz częściej oblatuje, że problemy z zajściem w ciążę będę miała. Na zasadzie „za karę”, bo tyle czekałam i nie chciałam, to teraz jak chcę, nie będę mogła),
  6. Obrona doktoratów,
  7. Mam nadzieję, że ostatnim punktem programu gdzieś tam w okolicy grudnia będzie padnięcie na twarz i wydyszenie „o matko, ale jestem wykończona, a jednak przed 30-tką zdążyłam!”

No i mam rebus telefoniczny, na Erę postanowiłam zlać się dumnie (jak w roku poprzednim) i nabyć telefon niezależnie w sklepie.
Ale jaki, jaki???? Iphone 3GS???? LG PRADA II???? NOKIA N97??? Innych typów nie mam.
W sumie z Prady się wycofuję, bo M ma LG Prada I, który właśnie leży sobie w serwisie, bo wyświetlacz postanowił pęknąć. Sam z siebie pęknąć, przebywając w futerale w kieszeni M pęknąć! Do tego oczywiście nie chcą tego na gwarancji naprawić, gdyż nikt nie wierzy, że tak samo z siebie pękło. I baterię też ma nędzną i wiesza się na dodatek. Zaczęłam czytać opinie o pozostałych modelach i w ogóle mam w głowie młyn, bo krytykują intensywnie. Choć tak to jest, że na wszelakich forach większość jest komentarzy krytycznych bez względu na podejmowany temat. Ale co ja mam zrobić?

 Ameba

 

Related Images

Leave a Comment

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.