- Mieszkanie,
- Drugi kot,
- Ślub,
- Ostatnie wolne, beztroskie wakacje bez nerwowego wyglądania, czy dzieciątko do wody za głęboko nie weszło,
- Ciąża, a najlepiej bliźniacza – jaka oszczędność czasu 🙂 (ale to najtrudniej zaplanować, pokornie chylę czoła przed Matką Naturą i proszę, by złośliwie z nas nie zachichotała. Strach mnie coraz częściej oblatuje, że problemy z zajściem w ciążę będę miała. Na zasadzie „za karę”, bo tyle czekałam i nie chciałam, to teraz jak chcę, nie będę mogła),
- Obrona doktoratów,
- Mam nadzieję, że ostatnim punktem programu gdzieś tam w okolicy grudnia będzie padnięcie na twarz i wydyszenie „o matko, ale jestem wykończona, a jednak przed 30-tką zdążyłam!”
No i mam rebus telefoniczny, na Erę postanowiłam zlać się dumnie (jak w roku poprzednim) i nabyć telefon niezależnie w sklepie.
Ale jaki, jaki???? Iphone 3GS???? LG PRADA II???? NOKIA N97??? Innych typów nie mam.
W sumie z Prady się wycofuję, bo M ma LG Prada I, który właśnie leży sobie w serwisie, bo wyświetlacz postanowił pęknąć. Sam z siebie pęknąć, przebywając w futerale w kieszeni M pęknąć! Do tego oczywiście nie chcą tego na gwarancji naprawić, gdyż nikt nie wierzy, że tak samo z siebie pękło. I baterię też ma nędzną i wiesza się na dodatek. Zaczęłam czytać opinie o pozostałych modelach i w ogóle mam w głowie młyn, bo krytykują intensywnie. Choć tak to jest, że na wszelakich forach większość jest komentarzy krytycznych bez względu na podejmowany temat. Ale co ja mam zrobić?