Popsujowo

Kilka dni temu odporność mi się zepsuła. Wczoraj gadam z moją E – Mamą i nagle telefon się wyłączył, no żadna nowość, bo był na resztkach baterii, ale podłączyłam ładowarkę i co? I się zepsuł, włączyć go w ogóle nie można. Rano do śniadaniowej kawki twarożku z mamowymi powidłami nam się zachciało. Otwieram świeżo nabyty twarożek wiedeński, z terminem ważności, że ho ho i co? Zepsuty! Po nieudanym śniadanku skoczyliśmy do fryzjera, M przysiada koło mnie na fotelu pogadać i co? I odpadło oparcie! Świat się kończy, weszłam na bloga do Dwojako i wiecie co, Norbert zepsuł patelnię!!!! Norbert ha ha!!
M pojechał do studentów, a ja zostałam bez telefonu. I czuję się tak jakby mnie ktoś związał, zakneblował i do lasu wywiózł. Proszę, co przyzwyczajenie do świata na wyciągnięcie ręki (a raczej do świata na wduszenie palcem) robi z człowiekiem. A przecież kiedyś, bez komórek ludzie świetnie funkcjonowali. Zepsuci jesteśmy, oj zepsuci.
A i o wczorajszym motywie rzec muszę słów kilka. Pojechaliśmy sobie do stacji pogotowia ratunkowego w pewnym miasteczku po bazę danych. Pan koordynator skierował nas do panów informatyków. Ci panowie byli takimi informatykami, jak ja baletnicą. Nie potrafili wyeksportować bazy danych z programu, ale to nic! Jeden z tych panów miał problemy z odnalezieniem „shift” na klawiaturze, błądził wzrokiem po klawiszach, no jak błędny rycerz!!!! Ale żeby tylko tak innych nie krytykować, to ja dietetyk też mam się czym pochwalić. Wczoraj przed podróżą na śniadanko z braku laku zaserwowałam po 1,5 ciasteczka owsianego z suszonymi jabłkami, a dzisiaj, gdy twarożek okazał się zepsuty udało nam się wygrzebać po 2  delicje. Rany, ten mój Mężczyzna to chyba naprawdę anioł.

 

Related Images

Leave a Comment

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.