Powidła strzeleckie
Krok 1:

Krok 2:

Krok 3:

A teraz zdobędę się na odrobinę szczerości i pokażę, jak daleka droga była od kroku drugiego do trzeciego.
To co widać na zdjęciu drugim spokojnie sobie zjadłam, a następnie wsiadłam w samochód i pojechałam z mężem do miejscowości Strzelce Dolne. Tak jak Adam Mickiewicz wielkim poetą był, tak Strzelce Dolne zagłębiem śliwkowo-powidłowym są (i niech będą jak najdłużej). Naga prawda zalegająca pomiędzy krokiem drugim i trzecim wygląda następująco:


Powidła strzeleckie zostały już pośrednio wywołane na moim blogu przy okazji postu o Towarzystwie Przyjaciół Doliny Dolnej Wisły klik i ochronie starych odmian drzew owocowych. Wróćmy jednak do tego co w słoiku – są to najlepsze powidła jakie jadłam (poza powidłami made by Mama Pandy), tylko śliwki i cukier, nic poza tym. Zerkając na przesłanie z etykietki, sama sprawdziłam – najlepsze do rogalików (żaden już nie został), pączków (do tej pory pozostawałam przy wianuszkach, ale biorąc pod uwagę zapasik słoików z powidłami może jako matka odważę się na smażenie pączków w nadchodzącym karnawale). To, że jedzone palcem ze słoika są wyborne, testowaliśmy nie raz, zwykle gdzieś tam do 4/5 głębokości słoika, bo paluszki za krótkie, lub dłoń za szeroka (zależy jak spojrzeć).
Kto z okolicy, lub kto ma ochotę na wycieczkę, niech się zaopatrzy w wiklinowy koszyczek i kierunek Strzelce Dolne wybiera. Jadąc sobie przez miejscowość prawie przy każdym gospodarstwie zobaczycie tabliczki: „tu kupisz powidła strzeleckie”. Pozostaje wejść na podwórko, przekonać kłębiące się przy nogach psiaki, że złych zamiarów się nie ma, poczekać na gospodarza, zapłacić 7 zł za słoiczek i wyjechać z wypchanym powidłami koszykiem.
No, to weekend Wam zaplanowałam, prawda?
I jeszcze jedna pozapowidłowa sprawa. Na blogu moim małe zmiany, które zaszły dzięki Adasiowi. Tak długo wierciłam bratu dziurę w brzuchu, aż wywierciłam. Zależało mi na takim sprytnym skrypciku rodem z blogspota, który pokazuje aktualne wpisy na Waszych blogach. Adaś skrypt napisał (nic dziwnego, że umie skoro ma TAKĄ siostrę) i linki do Was znajdują się w zakładkach -do czytania i -do oglądania. Wreszcie będę mogła podlinkować kolejne blogi na których bywam i cieszyć się, że wreszcie będę na bieżąco z tym, co u Was słychać (z blogów niezamkniętych, nie udało się tylko zastosować skryptu do bloga AnkiKD, ale może wynika to z tego, że Anula obija nam się od Wielkanocy, nie bacząc na to że stęskniłam się za gdyńskimi klimatami). Tak, tak, porządkuję u progu trzeciego trymestru wszystko co wokół mnie realnie i wirtualnie.
Jeśli chcecie zobaczyć do jakich przepisów ostatnio wykorzystywałam powidła strzeleckie, polecam Wam stronę: Przepisy z powidłami