Poziomki
Wstawiam szybciutko wspomnienie dnia wczorajszego – piękne, delikatne, cudownie aromatyczne. Nie mogłam się zdecydować, do czego je wykorzystać. Aż wreszcie zjadłam przewidywalnie – z jogurtem (sojowym – Jaśminki nie sypie po niewielkich ilościach soi – hip hip huraaa).
Poziomki kojarzą mi się z świetlikami. Czeka się na nie, szuka, wymagają delikatnego obchodzenia. Wystarczy mrugnięcie okiem i po nich, aż samemu trudno uwierzyć, czy faktycznie były.

