Wpadam zdyszana na moment poinformować, że jeszcze żyjemy, ale nie wiem do kiedy ten stan rzeczy potrwa. A niech tam, pochwalę się jeszcze że zamiast obiadu zaserwowałam dzisiaj mężowi parówki i truskawki. Oł jea, ta pora roku czyni ze mnie kuchennego leniwca, no ale kiedy jeść truskawki jak nie teraz hmm? Ściskam, lecę, wkrótce się odezwę, a jutro Malbork czeka.