Wiosna, lato, jesień, zima, jesień? Innej kolejności pór roku mnie za młodu uczyli, czyżby się coś zmieniło?
Oświadczam, że po pierwsze, nie mam zamiaru zawracać sobie głowy ani portfela ślubnym okryciem wierzchnim. A po drugie zaklepaliśmy sobie 2 tygodnie w Helu na początku lipca. Ma być ciepło i słonecznie w mordę jeża, bo cały cholerny rok na to czekałam!
***
Poszliśmy sobie wczoraj wieczorkiem do kina na „Ondine”. Iiiiiiii? I Alicja piękna, Colin męski, dużo wody, piękne krajobrazy, morskie ptaszory, homary, łodzie rybackie, legenda, miłość, mądre dziecko, źli ludzie, urocze dialogi (zwłaszcza z filmowym księdzem), nawiązanie do „Alicji w Krainie Czarów”. Czego jeszcze mogłaby chcieć Alicja od filmu z Alicją? Niczego! Piękna bajka w cudnej scenerii, a że lubię takie klimaty obejrzałabym film jeszcze raz.
***
Ostatnio nosiło mnie „twórczo”, czułam że oszaleję, jeśli jakiejś ręcznej robótki nie popełnię. Więc popełniłam doniczkę z podstawką na kuchenny parapet dla mojej E-Mamy. Oczywiście całość utrzymana jest w stylu starocia wygrzebanego na babcinym strychu. Normalnie nie mogę nacieszyć się postarzaniem nowych przedmiotów. I jak mi spękania wyraźnie wyszły 🙂


***


***
I pochwalę się jeszcze uroczym jeżem, jakiego dostałam od mojego G-Brata z okazji jego debiutanckiego wyjazdu na narty. W ramach wyjaśnień dodam, że moich braci opanowała jakiś czas temu istna jeżomania. Prawie każdego i prawie wszystko nazywają jeżem. Kocham moich głupoli, co mi tam 🙂
