Nie, nie, nikt mną nie nadział pączka. Mamy pracowe urwanie głowy, po domu poruszamy się świńskim truchtem, telefon wciąż dzwoni, lodówka pusta, zaległości „papierowe” wciąż czekają, paznokcie już wszystkie z nerwów obgryzłam. Odezwę się w weekend i postaram się brzmieć po ludzku. Weekend mamy olsztyński, ale dzięki przymusowi spania w hotelu nie mogę zabrać ze sobą roboty, którą mam w domu. Jest więc szansa, że po zajęciach złapiemy oddech i w końcu zobaczę co u Was słychać i poszukam pnących poziomek w necie 🙂