Sprint do świnki

Jak sięgnę pamięcią do lat szkolnych i lekcji w – fu, to majaczy mi że nie byłam zbyt dobra w biegach sprinterskich. Na całe szczęście człowiek rozwija się przez całe życie i nawet jeżeli sam bywa leniwy, to inni go do tego rozwoju pchają. Idąc dalej tym wątkiem składam gratulację i chylę czoła przed naszym kotem, który udowodnił mi dzisiejszej nocy, że wystarczy odpowiednia motywacja, bym się poruszała niemal z prędkością światła. Gdzieś w okolicy 3.30 kocur parszywy postanowił pobawić się z ceramiczną świnką skarbonką. Zabawa polegała na tym, aby ja najszybciej sturlać świnkę z półki. Nie dość, że mnie turkot kulającej się ceramiki obudził, to wystartowałam z łóżka w takim tempie, że tą cholerną świnkę zdążyłam w locie złapać. Ba, odkryłam dzięki temu swe nietoperzowe zdolności, bo skoro oczy miałam szczelnie zamknięte, to znaczy, że słuchem się posłużyłam w celu zlokalizowania spadającej świnki.

 

Przyznaję uczciwie, że ostatnie 3 tygodnie równają się nieprzespanym nocom, bo Tide szaleje, a ja sobie wtedy wmawiam, że to trening przed posiadaniem dziecka.

A niech tam, przytoczę jeszcze jedną nocną zabawę w kotka i myszkę:

  • Godzina 23.30 – kot zrzuca w kuchni szklankę, która oczywiście rozbija się w drobny mak.
  • Godzina 2.30 – kot zwala z regału książki i segregatory, usiłował zapolować na pasikonikia, który to starał się ukryć pomiędzy książkami.
  • Godzina 3.40 – kot głośna upomina się o żarcie.
  • Godzina 5.30 – M znajduje kupę kocią przy naszym łóżku, najwyraźniej przykleiła się naszemu potworowi do futra i właśnie koło łóżka postanowiła się odczepić.
  • Godzina 6.00 – Idę do kuchni przygotować nam śniadanko i oczywiście wbijam sobie szkło z wieczornej szklanki w bosą stópkę.

 Ameba

Related Images

Leave a Comment

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.