Do dupy

Co do dupy? Ten tydzień był do dupy! A mogło by się zdawać, że powinno być odwrotnie. Psychicznie czuję się mniej więcej tak, jakby ktoś mnie związał, zakneblował, wrzucił do ciemnego, głębokiego dołu i zalał czymś kleistym. Wyrwać się nie mogę z tej nie pasującej mi rzeczywistości. Trudno mi to zrozumieć, bo mogłoby się zdawać, że jestem w przededniu, a raczej „przedroczu” sporych zmian. Ale jedyne co mam teraz w głowie, to wrażenie, że przez całe dotychczasowe życie wiecznie na coś czekam. Na coś, co już prawie mam, a wymyka mi się z rąk w ostatniej chwili. Powinnam być taka szczęśliwa, bo jestem najbliżej jak do tej pory zrealizowania naszych marzeń zawodowych. Otwierają się przed nami ciekawe perspektywy. I pomimo tego, że nie jestem pewna, czy faktycznie umożliwią nam sięgnięcie po nie, powinnam być szczęśliwa z samego tego faktu. Jestem jak statek w porcie, który widzi i czuje jak wygląda morze, ale nie wie, czy na to morze wypłynie. I powinnam skakać z radości, bo jestem najbliżej, jak do tej pory tego wypłynięcia. A jestem smutna, przestraszona, zrezygnowana, czuję się jak wylinka człowieka, jakbym była w środku pusta. Boję się, że jeśli i tym razem się nie uda, już nigdy nie będę miała sił, by stanąć do walki o marzenia.

 Ameba

Related Images

Leave a Comment

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.