Czy ktoś z Was czuje może potrzebę suwania tosterem i gofrownicą w nocy po kuchennym blacie? A może lubicie nocną trącać i zrzucać flakony z perfumami i słoiczki z kremem? Albo zwalać kartki, książki, segregatory z regału? Nie? My też nie, a nasz kot i owszem. Jak ja lubię spać 4,5 godziny na dobę, istna rozkosz!
Wracając jeszcze do dylematu ślubnego, a ściślej finansowego, to nie bardzo możemy się zdecydować jaką podjąć decyzję. Czy warto z powodu ślubu w wymarzonej formie odsuwać o pół roku zakup mieszkania? Z drugiej strony, to przecież jedyny taki dzień w życiu, z powodów finansowych mamy rezygnować z marzeń? Ratunku, jaką decyzję lepiej podjąć? Całą radość mi to wszystko odebrało 🙁