Święta, święta i już po

Tak sobie siedzę sama w domu i rozmyślam o świętach, o świętach, które kiedyś były tak magiczne, a dzisiaj….
Od ładnych paru lat cały nastrój przedświąteczny kojarzył mi się z czasem spędzonym z Mamą w kuchni do późnych godzin nocnych, z szukaniem prezentów, które sprawią radość najbliższym.Od 3 lat nawet w tym nie uczestniczę. Tak czy owak uroczyste zasiadanie do Wigilii dla mnie jest początkiem końca świąt. Wraz z Wigilią ulatuje cały nastrój, magia, a potem tylko wielkie żarcie pozostaje. Najpierw człowiek biega po sklepach, stoi w kolejkach, wydaje górę pieniędzy, dźwiga siaty. Potem małe 2-3 dni spędzone w kuchni, Bo tradycja, bo Boże Narodzenie, bo takie potrawy tylko raz do roku. Nogi bolą, kręgosłup boli, dłonie w stanie opłakanym, po paznokciach zostało tylko wspomnienie. No i w końcu wybija godzina „0”, dzielimy się opłatkiem, zasiadamy do stołu, małe pół godzinki i już każdy ma wypełniony żołądek z przełykiem aż po dach. I znów sterta naczyń do mycia, papiery od prezentów do wyrzucenia. Przez kolejne dni człowiek siedzi i je, no bo nie po to tyle pracy w to włożył, żeby teraz wyrzucić i obiecuje sobie, że co jak co, ale w przyszłym roku to będzie inaczej. I tak co roku….
I mimo tego wszystkiego, nie mogę sobie wyobrazić zakupu ciasta na święta w cukierni, mało tego ja nawet miksera nie uznaję, ciasto musi być ukręcone ręcznie w makutrze lub ugniecione na stolnicy, nie wyobrażam sobie zakupu pierogów, lub zrobienia wszystkiego tydzień wcześniej i zamrożenia. I czekam na to z utęsknieniem, żeby jak ta dzika norka z obłędem w oku tłuc się po kuchni w okresie przedświątecznym, i żeby mnie nogi i plecy bolały, żeby zastanawiać się, po co takie tony jedzenia wyprodukowałam i kto to teraz zje.
Dziwny jest ten czas świąteczny prawda?
Jednoczę się duchowo z wszystkimi, których drugie połówki pracują w święta. M jak co roku pół Wigilii w pracy oraz cały Drugi Dzień Świąt. A ja siedzę z kotem w domu, mama i bracia w innym mieście i smucę się, smucę, błagając, by M nie musiał już tak pracować w przyszłym roku, byśmy mogli pobyć razem w kupionym na kredyt mieszkanku, przy wigilijnym stole przygotowanym przeze mnie. My razem, taka malutka 2 – osobowa rodzinka, a może i jakaś fasolka by się przydarzyła…
I jeśli ktoś ma wątpliwości, czy Polacy chleją w święta na umór, polecam pracę w pogotowiu, wszelkie wątpliwości zostaną rozwiane 🙁

 Ameba

Related Images

Leave a Comment

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.