Korzystając z tego, że bracia podrzucili mi wczoraj aparat, trzasnęłam zdjęcia podczas wieczornej przejażdżki po mieście. Zdjęć byłoby więcej, ale niestety chłopcy zapomnieli zabrać ładowarkę do aparatu, który ledwie zipał na ostatniej kresce. A poza tym było tak cholernie zimno, że spacerowanie z aparatem nie wchodziło w grę
Potraktujmy może te zdjęcia jak wspomnienie nastroju świątecznego
