Mmmm a jutro faworki

Jutro raniutko śmigamy do mojego rodzinnego koszmarnego miasteczka nnn na szkolenie, a potem… A potem do domciu na mamowy obiadek i wspólne robienie faworków 🙂 I jeszcze uda nam się spotkać z G-Bratem, przed jego wyjazdem do Zakopanego.
No ale muszę się też pochwalić, bo dzisiaj ćwiczyłam, ćwiczyłam, ćwiczyłam – grzeczna dziewczynka. Myślałam, że ducha wyzionę, ale nie z powodu ćwiczeń, co to to nie, na meczu Polska – Czechy wnet z nerwów umarłam. Na szczęście mecz wygrany, a ja żyję.
Aaaa i wczoraj też było cool, bo wreszcie udało nam się spotkać z naszym Profesorem. Nie ma to jak spotkać się w realu, a nie tylko wisieć na telefonie. Zaraz wszystko ustalone, zajęcia obgadane, materiał do zrealizowania wypunktowany. No, trochę ładu chwilowo załapaliśmy. Ufff.

Ameba

Related Images

Leave a Comment

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.