Porośnięte kończyny

Kupiliśmy dzisiaj na obiad drobiowe udka. Przypadł mi zaszczyt mycia rzeczonych kończyn kurzych. Mało brakowało, a okupiłabym to rzygnięciem do zlewu, bo te cholerne nogi były opierzone i to opierzone jak cholera. Oczywiście zrobiłam to co zwykle, a mianowicie obdarłam je ze skóry. Ale przecież sami powiedzcie, gdybym chciała kupić kurę z piórami, to pojechałabym na wioskę i takową przywiozła. A tu człowiek jedzie do najlepszych delikatesów w mieście i przywozi niewydepilowane kurze nogi.
Pozostając w temacie pierzastym, pozwolę sobie wrócić wspomnieniami do opierzonych kurzych kończyn górnych. Otóż pewnego pięknego dnia pędzeni zmęczeniem i głodem po zwariowanym dniu pracy wjechaliśmy do KFC po kubełek skrzydełek. Wygłodniała jak wilczyca pożarłam pierwsze skrzydełka jednym kłapnięciem dzioba, pamiętałam jednakże o wypluciu kosteczki. Gdy już dziki głód został zaspokojony i chciałam podelektować się niezdrowym papu, coś mi do łba strzeliło i obgryzłam panierkę ze skrzydełka. Hmmm to był nasz ostatni raz z jedzeniem z KFC, bo pod panierką ujrzeliśmy urocze, długie kurze pióra. To nawet nie były piórka, to były najprawdziwsze pióra.  I tym sympatycznym akcentem życzę wszystkim pysznego weekendu 🙂

Related Images

Leave a Comment

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.