Jak już wspominałam trylogia czarnego maga wciągnęła mnie na całego. Przesiedziałam na tapczanie cały wtorek i piątek i czytałam, czytałam, czytałam. Niestety dobrnęłam do końca i trudno mi było uwierzyć, ze autorka wysmażyła takie beznadziejne zakończenie. Beznadziejne pod względem politycznym, uczuciowym, przesłaniowym. Nie bardzo mogę zrozumieć, jak można tak spierdolić uśmierceniem Akkarina 3 – tomową powieść. Do tego porównując zakończenie do całości trylogii mam wrażenie, że albo autorce nie chciało już się pisać lub miała z wydawnictwem umowę na określoną liczbę stron. Koniec całej historii wygląda jak ucięty nożem i jest niesprawiedliwy dla głównych bohaterów. Wiadomo, życie jest niesprawiedliwe, więc czemu się dziwić, że tej sprawiedliwości chociaż w fikcji literackiej szukałam. Przyznam, że cholera wzięła mnie do tego stopnia, że postanowiłam wyrwać końcowe strony i sama dopisać zakończenie, w przeciwnym razie nie będę miała chęci sięgnąć po tą trylogię kolejny raz. Czasem taka mała dziewczynka ze mnie wychodzi. Ale książki mają za zadanie rozwijać wyobraźnię, nic dziwnego więc w tym, że „dopisałam” sobie pewien zarys zakończenia, zanim do niego dobrnęłam. Chwilowo skupiam się na tłumaczeniu sobie, że to nie moja powieść i że autorka miało prawo zakończyć tą fikcję tak jak chciała.