Dziś będzie o niczym

Nabyłam w piątek (drogą kupna oczywiście) mąkę owsianą. Wszystko po to, by upiec chlebek mojemu mężowi. Tak na marginesie dodam, że postanowienie dotyczące obecności TYLKO mojego chleba w naszym domu jest jednym (jeśli nie jedynym) jakiego udało mi się dotrzymać.  I już wiedziałam, że jest coś nie tak, gdy tylko wyrobiłam ciasto.  To ciasto wcale ciasta nie przypominało, było podobne do glinki modelarskiej. Podzieliłam tą dziwność pomiędzy 3 korytka i wsadziłam do piekarnika. „Chleb” po pierwsze nie wyrósł ani ani, po drugie wierzch się pięknie obsuszył i popękał. Wyglądało to tak, jakbym postanowiła wypiekać w domu błoto. Z ciekawości wklepałam w internet hasło „mąka owsiana” i co przeczytałam? Przeczytałam że – mąka owsiana nie zawiera prawie wcale glutenu, dlatego NIE NADAJE się do wypieku chleba. W celu polepszenia smaku i konsystencji pieczywa należy stosować ją jako DODATEK do mąki pszennej 🙂 M oczywiście pożarł 2 kromki tej dziwności tuż przed północą, jak tylko wyszedł z wanny i oświadczył – mmmmm pycha, tylko do pracy na kanapki się nie nadaje, bo skórka strasznie się kruszy! I teraz powiedzcie, co mnie złego w życiu czeka, skoro mam męża, na jakiego sobie nie zasłużyłam? Mam wrażenie, że codziennie zaciągam dług, którego nie będę w stanie spłacić.

Pozostając w klimatach kulinarnych zapowiadam, że obiadowo czeka mnie dziś kupa szczęścia. Wreszcie zrobiłam pomidorówkę. Poza góralską kwaśnicą jest to moja druga zupa w tym roku. Ja uwielbiam, ubóstwiam zupy, a pomidorówkę zwłaszcza. Jakoś tak do tej pory zupowo nam się nie składało, czas wrócić na stare tory jednej zupki na tydzień.

Ameba kawoszem jest (nie jest to specjalnie odkrywcze stwierdzenie), sprawiła więc sobie małą babską kosmetyczną przyjemność:

No i teraz rano budzi mnie mój mąż podając do łóżka kawę ze spienionym mleczkiem w gigantycznym kubasie, a następnie budzę się już ostatecznie lejąc sobie na głowę ten apetycznie pachnący szampon.

Ha i jeszcze jedna rzecz, o której prawie zapomniałam. W trakcie naszego ostatniego spotkania, szef stwierdził iż cierpi na prokrastynację. Więc nie powinniśmy go winić za różne niedociągnięcia. Rozszyfrowując mi znaczenie tego dziwnego pojęcia, a później również przyczyny tego zaburzenia, stwierdził oniemiały – RANY, PANI TEŻ TO MA! Teraz jak zdarzy mi się dać ciała poprzez zaniechanie na jakimkolwiek polu będę miała wytłumaczenie i to naukowe 😉

Ameba

Related Images

Leave a Comment

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.