Na diecie z córkami

Na diecie z córkami

Ponad miesiąc nieobecności na blogu staje się moją małą majową tradycją. Nawet nie wiem, gdzie ten czas się podział. Wprawdzie powinnam wstawić dziś migawki majowe, ale kilka słów podsumowujących ubiegły miesiąc mam ochotę napisać.

A więc – młyn, młyn, młyn. Od połowy kwietnia mamy w firmie „żniwa”, a żniwa z dwiema małymi córeczkami to i straszno i śmieszno przebiegają. Dni wyglądają identycznie, nie odróżniam weekendu od dni „roboczych”, ostatnio zapatrzyłam się w kalendarz, bo chciałam zobaczyć w jakie dni tygodnia przypada majowy weekend. A tu nie dość, że majówka dawno minęła, to czerwcowy weekend się zbliżał.

Żeby nie było za łatwo i za przyjemnie, u Jaśminki rozwinęła się alergia pokarmowa. A ponieważ karmię ją piersią i nie zamierzam odstawiać, musiałam przejść na dietę eliminacyjną. Muszę przyznać, że życie bez mleka i jego przetworów, bez jajek, kakao, orzechów, bananów, cytrusów, TRUSKAWEK, pszenicy, żyta, jęczmienia, owsa, orkiszu, miodu jest zdecydowanie mniej przyjemne, niż z tymi wszystkimi produktami. Trudno mi się z tym wszystkim ogarnąć w obliczu prowadzenia bloga kulinarnego, zyskującego na dodatek coraz większą popularność. Uczę się piec i nie wkładać palców do makutry w celu spróbowanie tego i owego. Blog bezmiksera.pl jest ostatnio tak samo zaniedbywany jak amebowo. Muszę jakoś inaczej poukładać te wszystkie firmowe i hobbystyczne puzzelki.

Alergia też pozbawiła mnie ochoty wyjazdu nad morze i głowienia się, co poza frytkami będziemy mogły z córką zjeść. Jaśminka ma moje mleko i lada chwila dołączą słoiczki, ale ja i Florka to trochę trudniejsza sprawa. Co tu ukrywać, mam ochotę chociaż na urlop od garów, bo od pracy urlopu na pewno nie będzie.

Na takie dylematy najlepsza jest rozgrzana słońcem sobota. Gdy tylko powąchałam gorące powietrze i intensywnie pachnący las, włączyła mi się zachciewajka – do Helu, do Helu, do Helu. No i zaklepaliśmy w naszym stałym miejscu pobyt na przełomie sierpnia i września. Obawiam się, że będzie nam tam trochę ciasno z dwójką dzieciaczków, kotem, i dwiema firmami, ale najwyżej nie będziemy siedzieć całych dwóch tygodni, tylko szybciej się zwiniemy.

Wymusiłam obietnicę na Marcinie, że w przyszłym roku, tak zorganizujemy pracę, że nadmorski czas przypadnie nam w czerwcu. Jakoś przyzwyczaiłam się do tych czerwcowych wyjazdów, długich dni, świeżej zieleni, umiarkowanej liczby turystów, nadmorskiego powietrza nieprzesiąkniętego jeszcze zapachem olejków do opalania, taniego piwa i przypalonej frytury. Trudno, ten rok musimy poświęcić na nadgonienie zaległości finansowych spowodowanych zeszłorocznym przewrotem w życiu zawodowym i pojawieniem się Dziecka Niespodzianki.

Wstawiam poniżej kilka zaległych zdjęć majowych.

 

IMG_0085

IMG_0086

IMG_0208

IMG_0166

IMG_0264

IMG_0127

IMG_0173Ameba

 

Related Images

Leave a Comment

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.