Powroty

No i powróciliśmy na bydgoskie łono. Czuję wielką ulgę, czuję spokój, jesteśmy na swoim terenie. Możemy zaczynać na nowo układanie naszych klocków.

Wynajem mieszkania okazał się drogą przez mękę. Przez to kilkukrotne kursowanie pomiędzy województwami doczekałam się pewnych komplikacji ciążowych, a córka wpadła w fobię samochodową.

Pośrednicy i właściciele upatrzonych przez nas mieszkań doprowadzili nas do totalnego zmęczenia, wkurwu i rezygnacji. Mieszkanie, do którego się przenieśliśmy Marcin wynajął przez telefon, nie widząc nawet żadnego zdjęcia. Brzmi to dość ryzykownie, ale wynajęliśmy mieszkanie od tej samej firmy, od której wynajmowaliśmy znienawidzoną przeze mnie kawalerkę. Znany był więc nam standard wykończenia i wyposażenia. Wiedzieliśmy też w co się ponownie pakujemy, bo przez blisko cztery lata najmu poznaliśmy plusy i minusy tutejszych warunków i obowiązujących zasad.

Wróciliśmy więc na to samo osiedle, do tego samego bloku, nawet do tej samej klatki. Zamieniliśmy parter na czwarte piętro i na dwukrotnie większy metraż. Jak ja sobie przypomnę z jaką ulgą rozstawałam się z tym miejscem i z tymi ludźmi, nie sądziłam, że z taką radością tu wrócę.

Byliśmy przez te lata dobrze ocenianymi najemcami, bo przyjęto nas z radością, specjalną ceną i pewnymi bonusami. Sąsiedzi przyjęli nasz powrót bardzo naturalnie, mniej więcej tak, jakbyśmy na tydzień stąd wyjechali.

Najważniejsze jest to, że Florka dobrze się tu czuje i że mam swojego lekarza pod ręką. A poza tym cieszymy się z ulubionej lodziarni, susharni, pizzerii, mogłabym tak jeszcze wymieniać i wymieniać. Biegam sobie po swoich trasach w Myślęcinku, wybieram się do swojego fryzjera, planujemy wypad do ulubionych knajp. Lubię Bydgoszcz.

Ale, żeby nikt nie myślał, że było nam rozpaczliwie źle na „obczyźnie”, przyznam że do niektórych rzeczy bardzo się przyzwyczailiśmy. Jedząc pierwsze śniadanie po powrocie, patrzę w niebo i pytam Marcina, co też się mogło stać, że samoloty dziś nie latają. Mąż zaproponował mi spacer w Konstancinie, fajne też było jego osłupienie na widok tylu samochodach z rejestracjami CB na parkingu.

Przyzwyczajamy córkę (i siebie) do oddzielnego spania. Najczęściej jeszcze kończy się tak, że jedno z nas idzie w nocy do niej do łóżka (dwie sypialnie z dwuosobowymi łóżkami są zdecydowanym atutem tego mieszkania).

Mam nadzieję, że w nowym tygodniu dostaniemy w końcu piwnicę i miejsce garażowe. Będziemy mogli zwieźć od teściów pozostałą część naszych rzeczy. Chcę mieć już wszystko pod ręką, a najbardziej brakuje mi akcesoriów kuchennych i wywiezionej części książek.

Teraz sobie uciekam, bo za chwilę pod oknami śmigać będą kolarze w Tour de Pologne.

Ameba

 

Related Images

Leave a Comment

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.