Przepis na nabycie zbędnych kilogramów
Wracając jeszcze do wczorajszych zakupów, miałam (niestety) okazję przejrzenia się w całości w lustrze. W tej wynajmowanej klitce takowej opcji nie mam, ale liczę, że nie dłużej niż pół roku będziemy się tu męczyć. No i wrażenie po lustrzanym horrorze jak zwykle, otóż nie sądziłam, że jeszcze jestem taka tłusta i jeszcze tyle mam do zrzucenia 🙁 Z drugiej strony dobrze, że zerknęłam w lustro, bo wiem, jaki jest stan rzeczy, a raczej ciała.
Poczynając od wakacji zeszłorocznych, a kończąc na wiośnie tegorocznej tyłam tyłam, tyłam, tyłam, tyłam pomalutku i prawie niepostrzeżenie, ale za to wciąż. Przeskoczyłam w górę o 3-4 rozmiary. Ktoś mógłby się za głowę złapać, jak to dietetyk?????!!!!! Ale wiecie jak to łatwo. Poniżej świetny sposób na nabycie zbędnych kilogramów:
- Ubieranie się w ciuchy sportowe (wiadomo, wygodne, mięciutkie, elastyczne, na gumce – czujność więc uśpiona).
- Dżinsy, będące chyba najpopularniejszym elementem mojej garderoby też się rozciągają, więc znów czujność uśpiona.
- Gdy dochodzi do konieczności zakupu nowych dżinsów: o kurczę, powariowali, zobacz kochanie zmienili rozmiarówkę!!!
- Gdy patrzy się na rozrastające się cyce: no tak dojrzałam, jestem w okresie rozrodczym, nawet biust mi urósł skarbie!!
- Z coraz większym problemem człowiek mieści się w ciuchach: matko, ale ja wody gromadzę przed miesiączką coraz więcej, a jak jest się po miesiączce – matko, mam zaburzenia hormonalne.
- W końcu, gdy rozmiar osiąga się o kilka oczek większy: nie sądzisz skarbie, że ja troszkę utyłam?
- No i gdy człowiek sięga po miarę, by sprawdzić swe obwody: kurwa nie wierzę, ja pierdolę, jak to możliwe kilkanaście cm w talii więcej?????
Niestety gubienie tego zajmuje o wiele więcej czasu i wysiłku niż nabywanie. Dlaczego to z pieniędzmi jest odwrotnie?
I tak z innej beczki, to mam taki katar, że gdyby mnie ktoś zakneblował udusiłabym się po chwili!