Wpadam jak po ogień by zameldować pierwszy ząbek 🙂 Pośpieszyła się ta nasza dziewczyna, oj pośpieszyła.
A teraz wypadam, bo robota leży i na mnie patrzy, córka prawie śpi, a z piekarnika pachnie orkiszowe kruche ciasto z truskawkami (Pauluś upiekłaś czekoladowe ciasteczka?). Uwijam się jak głupia, a nawet gupia, bo zamierzam wyjechać BEZ żadnych zaległości.
Wobec Was czuję się jak świnia, bo nic do Was nie mówię. Wpadam sobie na Wasze blogi z telefonu, czytam, milczę i wypadam. Ale uwaga, uwaga, czeka mnie słodki (słony? halibutowy?) nadmorski czas, zamierzam przekazać Florkę w ojcowskie ramiona i troszkę zwerbalizować nasze relacje.
Spamerzy mają w dupie moje tupanie nóżką, żeby im dupy gęstą sierścią porosły i opypciały!