Dialogi z Mistrzem odc. 23

Dawno nie miałam wpisu w tej kategorii, bo jakby to powiedzieć – drogi nam się troszkę rozeszły. W sensie pracowym jesteśmy od siebie zależni, ale to już tylko na papierze i bardziej Mistrz od nas, niż odwrotnie. Na gruncie prywatnym…, nie ma już chyba takowego. Z resztą to niemiłe być obok kogoś przez lat kilka, a w przypadku gdy potrzebna byłaby wzajemność nie móc liczyć na zainteresowanie. Naukowo też się sypnęło, bo dla mnie w drużynie każdy rypie tyle samo, a nie tak, że dwójka rypie i nie może liczyć na zaangażowanie trzeciej osoby. Tak więc jakkolwiek to brzmi, rypiemy sobie z Marcinem sami.

Pomimo żalu i rozkładu pożycia brakuje nam siebie nawzajem. Miło było mi wczoraj odbyć rozmowę telefoniczną z Mistrzem w starym stylu. Czyli gdzieś koło 23.00, dzieloną jeszcze na 2 części ze względu na małego pacjenta z biegunką. I miło było zirytować Szefa po to, żeby usłyszeć:

– Mistrz: Zabiję panią!

-Ja: Po co?

-Mistrz: Po co? Dla potomności, albo chociaż dla własnej satysfakcji.

Pomimo tego, że na szefa to On się nie nadaje, i że jakbym go zabiła każdy sąd by mnie uniewinnił, nie chciałabym wraz z końcem Olsztyna zupełnie stracić z nim kontaktu. Znamy się jak łyse konie.

Ameba

Related Images

Leave a Comment

Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.