poniedziałek, 27 maja, 2024

Ostatnie posty

gwiazda 'The Last of Us’ Merle Dandridge o sprzecznych emocjach związanych z tragiczną retrospekcją w finale

[Ta historia zawiera spoilery do finału sezonu The Last of Us, „Look for the Light.”]

Merle Dandridge miała niepowtarzalną okazję, by powtórzyć swoją rolę z serii gier wideo The Last of Us na adaptacji live-action HBO i jak dotąd jest jedynym wykonawcą z gier, który może to powiedzieć. Dandridge gra Marlene, przywódczynię zbuntowanych Fireflies, a tak się składa, że jest też najstarszą przyjaciółką Anny (Ashley Johnson), matki Ellie (Bella Ramsey).

W wyreżyserowanym przez Alego Abbasiego finale pierwszego sezonu, „Look for the Light”, do którego scenariusz napisali współtwórcy serii Craig Mazin i Neil Druckmann, Dandridge podjęła się jednej ze swoich najtrudniejszych scen do tej pory, jako Marlene, podczas retrospekcji, musiała uśmiercić zainfekowaną Annę krótko po tym, jak urodziła Ellie. Zanim jednak Marlene pociągnęła za spust, złożyła Annie obietnicę, że zaopiekuje się jej dzieckiem.

Rubryką tej sceny jest to, że Ashley Johnson grała oryginalną Ellie w grach wideo, i pomimo portretowania nowej postaci w Annie, Dandridge nadal miała bardzo trudny czas na wykonanie samego aktora, którego kiedyś chroniła w grach.

„Więc powinowactwo mojego serca jako Marlene, aby zawsze chronić Ellie – i przez jej połączenie z tym, chronić Ashley – sprawiło, że tak trudno było być postawionym w pozycji, w której trzeba było zakończyć życie [nowej postaci Ashley]. Ale to był ważny element dla widzów,” Dandridge mówi The Hollywood Reporter.

Retrospekcja była również istotna dla obecnego konfliktu pomiędzy Marlene i Joelem (Pedro Pascal) w tym sensie, że ona całkowicie rozumiała, dlaczego on nie chciałby poświęcić życia Ellie w imię lekarstwa. Jednak ich wspólna więź jako zastępczych rodziców Ellie nie powstrzymała Joela przed wpadnięciem w morderczy szał, aby uratować Ellie ze stołu operacyjnego, a więc Dandridge dostała możliwość odtworzenia brutalnej sceny śmierci Marlene w zupełnie nowy sposób.

„Trudno było leżeć w tej krwi, a ja miałam tego dnia ciężki dzień na planie” – wspomina Dandridge. „Zmaganie się z fizycznością i przyjęciem tego rodzaju przemocy – a także noszenie w sobie wszystkich nadziei Marlene, a potem patrzenie, jak te rzeczy umierają w tej scenie – to były ciężkie rzeczy.”

Poniżej, podczas niedawnej spoilerowej rozmowy z THR, Dandridge wyjaśnia również, że podczas gdy Marlene i Joel są oboje winni za okradanie Ellie z jej agencji, wciąż utrzymuje, że jej postać ma silniejszą sprawę niż Joel.

Więc, jakie były okoliczności twojego pierwotnego obsadzenia w roli Marlene w Last of Us grze wideo ponad dekadę temu?

To było przesłuchanie jak każda inna sytuacja teatralna. Dostałem scenariusz dla naprawdę świetnej postaci, a ja natychmiast się z nią utożsamiłem i zrozumiałem jej siłę oraz moralne rozterki, w których się znalazła. I tak moja wyobraźnia natychmiast oszalała. To pierwsza wskazówka, że to świetna postać, kiedy budowanie jej okoliczności i tworzenie pełnego życia emocjonalnego przychodzi tak łatwo.

I flash forward to being in the room with Neil Druckmann, who created the game and is executive producing on the HBO series, I was reading opposite Troy Baker, who played James in [The Last of Us] episode eight, but played Joel in all of the games. I od razu poczułem, że znalazłem swoje plemię. Tak więc połączenie świetnego scenariusza i postaci z naprawdę fantastycznymi ludźmi do pracy naprzeciwko siebie było przepisem na coś wspaniałego i nadal jest dziesięć lat później, jeśli możecie w to uwierzyć.

Natasha Mumba and Merle Dandridge in The Last of Us

Merle Dandridge i Natasha Mumba w The Last of UsDzięki uprzejmości HBO

Kiedy po raz pierwszy usłyszałeś ogłoszenie, że HBO robi adaptację live-action The Last of Us, czy w ogóle miałeś nadzieję, że możesz być zaangażowany? Czy może złagodziłeś swoje oczekiwania?

Czytaj również:  Sydney Sweeney pracowała nad "Immaculate", zanim memy z "Euphorii" wezwały ją do zrobienia horroru

Moją pierwszą reakcją było podekscytowanie tą franczyzą, szczerze mówiąc, a wiedza, że Neil Druckmann będzie bezpośrednio zaangażowany oznaczała, że będzie to pięknie podane. Nie znałem jeszcze wtedy [showrunnera] Craiga Mazina; znałem go tylko z jego oczywiście niezwykłej pracy. Czułem więc radość z powodu nowej publiczności, która będzie mogła wejść w interakcję z tą historią, którą kochałem od tak dawna, a po rozmowie z ludźmi, którzy nie grali w grę o ich reakcjach, okazało się, że są tak samo, jeśli nie bardziej, emocjonalnie wkupieni i emocjonalnie zakręceni przez tę opowieść. Czułem więc ekscytację z powodu nowej publiczności i wszystkich artystów, którzy będą mogli wejść w interakcję z tą historią w nowy sposób.

O dziwo, moim pierwszym impulsem nie była kwestia selfie. Nie wiem, że nawet postawiłem to na głowie, gdy usłyszałem o adaptacji HBO. Oczywiście, zawsze miałem nadzieję, ponieważ przez lata było kilka różnych iteracji. Jeffrey Pierce [który grał Tommy’ego w grach i Perry’ego w serialu] i ja byliśmy zaangażowani w czytanie wersji filmowej. Przeglądałem stare pudła i wyciągnąłem ten scenariusz, więc wysłałem go Neilowi. Byłem jak, „Pamiętasz to?” (Śmiech.) Były takie subtelne różnice, ponieważ musieli zagęścić historię do długości filmu, i jestem tak szczęśliwy, że właściwy format znalazł tę historię. Jest tyle żyznej gleby [w HBO] dla opowiadania historii i jestem podekscytowany, że znalazła ona właściwe miejsce.

Jak przyjęto wiadomość, że będziesz jedynym aktorem z gier, który ponownie wcieli się w swoją rolę w żywej akcji?

Dostałem telefon od Neila Druckmanna i powiedział: „Merle, to dla mnie wielki zaszczyt obsadzić cię ponownie w roli Marlene” Myślę, że powiedział, że to po raz trzeci lub czwarty, ale tak naprawdę to był piąty raz. (Laughs.)

Merle Dandridge in The Last of US.

Merle Dandridge w The Last of UsDzięki uprzejmości Liane Hentscher/HBO

Scena otwierająca finał sezonu z matką Ellie była dla ciebie niezbadanym terytorium, ponieważ Marlene była tą, która musiała zakończyć życie Anny (Ashley Johnson, która grała Ellie w grach) po narodzinach Ellie. Czy to było zgodne z historią, którą wyobrażałaś sobie przez ostatnią dekadę?

Właściwie zabicie Anny nie było w moim backstory, ale było właściwe dla tej wersji. W backstory, które stworzyłam, Marlene była tam, kiedy Anna umarła. Umierająca obietnica Marlene dla jej najlepszej przyjaciółki jest ostatnią manifestacją lustra, które może odbić to, kim była przed epidemią i zanim została przywódcą rebeliantów. Jest to jedyne przywiązanie do jej życia, w którym miała rodzinę i miłość, a dorastając razem i przechodząc przez to, co przeszły przez te wszystkie lata, dodaje kolejny poziom niewybaczalnego bólu serca, aby mieć to doświadczenie. Ale w teraźniejszości, to daje widzom bardziej emocjonalne przywiązanie do walki, którą Marlene ma w sobie, i mimo że jest twardym żołnierzem, jest rzeczywiście rozszczepiona na dwie części przez ten wybór.

Merle Dandridge and Pedro Pascal in The Last of US.

Merle Dandridge i Pedro Pascal w The Last of UsDzięki uprzejmości Liane Hentscher/HBO

Marlene ochotników Ellie (Bella Ramsey) do tej eksperymentalnej operacji, aby mieć nadzieję na rozwój lekarstwa, ale Joel, co zrozumiałe, bierze problem z faktem, że procedura doprowadzi do jej śmierci. Ponieważ Marlene zataiła ten kluczowy szczegół przed Ellie, czy oboje są winni, że nie pozostawili wyboru Ellie?

Cóż, powiedziałbym, że może być znak zapytania wokół tego. Wiem, że Marlene nie zaoferowała [tej informacji] Ellie wprost, bo nie chciała jej zaalarmować, ale myślę, że mają bardziej pragmatyczne relacje. Mogła nawet do tego nawiązać, co daje Ellie jeszcze większy konflikt związany z brakiem agencji, którą Joel jej odebrał. Ostatecznie, czarno na białym, tak, oboje odbierają jej ten wybór, ale myślę, że Marlene dała jej trochę więcej informacji. Nie sądzę, żeby ją jednoznacznie okłamała. Może pominęła pewne prawdy, ale nie okłamałaby jej wprost.

Czytaj również:  Kristen Stewart o tym, dlaczego "ma dość" oglądania "standardowych" scen seksu na ekranie

Ponadto, w środku tego wszystkiego, relacja między Marlene i Joelem jest obarczona dużą ilością historii między nimi. Jak to ujęła Marlene, oboje są zdolni do tak wielu rzeczy, a oni trwali ze sobą w równoległych liniach. Ale jest między nimi przepaść i animozja, ponieważ związek Marlene z jego bratem, Tommym [Gabriel Luna], jako Firefly, spowodował fizyczny i emocjonalny rozdźwięk między nimi. Więc jest jeszcze jeden element, w którym on nie ma nic wspólnego z tym, czego chce Marlene w tej sytuacji, nawet jeśli ona wyrzuca z siebie każdy argument i kuchenny zlew, próbując z nim negocjować.

Joel wie ostatecznie, że Marlene nie spoczęłaby [by ponownie znaleźć Ellie]. Wie, że wyczerpała każdą możliwość i przyniosła każdy argument do stołu i przesłuchała tych lekarzy ad nauseam i upewniła się, że to był jedyny sposób, aby przenieść tę nadzieję na nową przyszłość do przodu. I z powodu retrospekcji, publiczność rozumie teraz poświęcenie, które Marlene czyni na bardziej emocjonalnym i trzewnym poziomie. Publiczność rozumie, jak poważnie traktuje ten wybór i jak ważny jest on dla większego dobra.

Czy odtworzenie sceny śmierci Marleny na planie i w pełnym kostiumie było dość surrealistyczne?

Tak, to było surrealistyczne. Ciężko było leżeć w tej krwi, a ja miałem tego dnia ciężki dzień na planie. Zmaganie się z fizycznością i przyjęciem tego rodzaju przemocy – a także noszenie w sobie wszystkich nadziei Marlene, a potem patrzenie jak te rzeczy umierają w tej scenie – to była ciężka sprawa, stary.

Merle Dandridge in The Last of US.

Merle Dandridge w The Last of UsDzięki uprzejmości Liane Hentscher/HBO

Marlene ma retrospekcję w Last of Us Part II grze wideo, która dodałaby nowy kontekst i perspektywę do finału sezonu pierwszego. Czy trzymasz kciuki, że uda ci się odbyć jeszcze przynajmniej jedną podróż na północ, by nakręcić wersję tej sceny w sezonie drugim?

To byłoby niesamowite. Wspaniałą rzeczą w tej historii jest to, że może być nieliniowa. Mamy ogólną linię przewodnią, ale jest ona okraszona tyloma historiami, które wzbogacają historię, którą opowiadamy.

Flashback z finału sezonu pierwszego jest tego doskonałym przykładem i dał ci szansę na pracę z oryginalną Ellie, Ashley Johnson, w zupełnie nowym kontekście.

Tak, udało mi się ponownie połączyć z Ashley Johnson, którą kocham od tak dawna. Jest wspaniałą dziewczyną i świetną partnerką. Więc musimy się dobrze bawić razem, ale także podzielić się tym zupełnie nowym momentem dla widzów, który wzbogaca ich doświadczenie tego świata.

Marlene i Ellie mają również więcej czasu razem w adaptacji HBO, i widzimy, kiedy po raz pierwszy się spotykają [podczas gdy Ellie była związana w premierze serialu]. Ale myślę, że jest to nawiązanie do tego, że mają już skróty. To jest błyskotliwość Belli Ramsey, ale widzimy w krótkim czasie jej nieodłączne zrozumienie tego, kim jest Marlene, jak bardzo się o nią troszczy i że jest, dla wszystkich zamiarów i celów, figurą matki dla niej, a nie mając to powolne wspólne zaufanie między nimi. Tak więc powinowactwo mojego serca jako Marlene, aby zawsze chronić Ellie – a przez jej związek z tym, chronić Ashley – sprawiło, że tak trudno było być postawionym w sytuacji, w której trzeba było zakończyć życie [nowej postaci Ashley]. Ale to był ważny element dla publiczności.

Jeśli chodzi o technikę, czy powiedziałbyś, że twój występ w obu mediach jest w większości taki sam? Czy może live-action dało ci pole do popisu?

Czytaj również:  Mike Tyson twierdzi, że Hulu ukradło historię jego życia do nadchodzącego serialu: "Heads Will Roll for This"

Tak, live-action dało mi możliwość zagrania Marlene całym moim instrumentem, a nie głosem i być może tylko fizycznym echem tego, co mogłabym zrobić w kombinezonie mocap. To była okazja, by wnieść całego mojego ducha i całą moją osobowość w powołanie jej do życia. Co ciekawe, kiedy po raz pierwszy weszłam na plan zdjęciowy, zdałam sobie sprawę, że towarzyszyła mi pewna obawa. Byłam przyzwyczajona do interakcji z Marlene w określonym modus operandi, a ta swoboda na początku trochę mnie zdenerwowała. A potem wszystkie zakłady zostały wyłączone, więc po prostu pokochałam to. Uwielbiam mieć możliwość obcowania z tą postacią na tak wiele różnych sposobów, a ona jest po prostu darem, który wciąż się udziela. Jest zrobiona z tak silnej, surowej, szlachetnej rzeczy.

Kiedy już nakręciliście pilota, jak długa była przerwa, zanim wróciliście na plan na finał?

Dziesięć miesięcy. To było również zdradliwe pod względem planowania, ponieważ miałem dwa inne pokazy, nad którymi pracowałem. Więc to było jak, „Jak mogę powiedzieć, co będę robić za rok?” Ale udało nam się to zrobić i rzuciłbym wszystko, żeby ten jeden zadziałał, bo jest dla mnie tak ważny. Był taki czas, że miałem zamiar przyjść w połowie zdjęć do innego małego kawałka, ale może uda nam się to zrobić innym razem. Nie udało się z miliona różnych powodów. Ale byłem szczęśliwy, że mogłem być częścią genezy sezonu, a potem także częścią wielkiego finału. (Laughs.)

Kiedy animacja lub gry wideo są adaptowane na żywą akcję, często jest bardzo mało synergii między różnymi mediami, i wiem, że to był bolesny temat dla wielu wykonawców, którzy stworzyli konkretną rolę poprzez głos i/lub performance capture. Ale Neil i Craig naprawdę zadbali o to, by w serialu pojawili się tacy kluczowi gracze jak ty, Ashley Johnson, Jeffrey Pierce i Troy Baker. Czy masz nadzieję, że inne adaptacje live-action pójdą w ślady The Last of Us w kwestii oryginalnych wykonawców?

Myślę, że to pokazuje wiele szacunku i troski o oryginalne opowiadanie historii i ludzi, którzy powołali te postacie do życia. Włączenie części [oryginalnego] DNA do The Last of Us i zrobienie tego w tak kreatywny sposób jest ważne. Upewnili się, że dobrze służy temu nowemu medium, ale dba również o publiczność, którą przyniosły gry wideo. The Last of Us zostało przeniesione do żywej akcji dzięki fandomowi i ekscytacji fanów. Trzymali się oni oryginalnego IP tak długo, że jest ono w stanie odnieść ten przejściowy sukces. Tak więc, aby służyć tej oryginalnej publiczności jest mrugnięcie okiem i podziękowanie, a także mając kreatywność, aby rozwinąć i dać te ukochane postacie trochę świeże życie.

Za dziesiątki lat, kiedy będziesz wspominał The Last of Us sezon pierwszy, jaki dzień lub moment prawdopodobnie przypomnisz sobie jako pierwszy?

Była 3:00 rano, a ja właśnie wróciłem do Calgary. Zamiast do hotelu, poszedłem na plan zdjęciowy, który zbudowali, a tam były setki kaskaderów w różnych poziomach Cordyceps. I wtedy Craig Mazin wyszedł z tłumu i obdarzył mnie największym uściskiem. Powiedział: „Pozwól, że cię oprowadzę” I tak patrzyłem na płonące w tle budynki, gdy wziął mnie za rękę przez wszystkie stacje makijażu i do tego konkretnego namiotu, gdzie po raz pierwszy położyłem oczy na Bloaterze. To było tak, jakby cała moja największa wyobraźnia i radość wokół tej gry i tego projektu ożyła w moim osobistym Disneylandzie. To było ekscytujące czuć i widzieć całe to podniecenie i radość w powietrzu oraz pasję, którą każdy artysta miał na planie. Było kilka trudnych dni na zewnątrz i kilka emocjonalnych dni wewnątrz, ale były też tony śmiechu, ponieważ wiedzieliśmy na każdym kroku, że tworzymy coś pięknego. Mam nadzieję, że widzowie będą nadal poruszeni tymi postaciami przez kolejne lata.

The Last of Us jest już dostępny na HBO Max. Ten wywiad został zredagowany w celu zwiększenia długości i przejrzystości.

Latest Posts

Nie przegap