środa, 22 maja, 2024

Ostatnie posty

reżyser filmu „Somm” o tym, dlaczego jego nowy dokument o winie jest tak naprawdę „thrillerem geopolitycznym”

Kiedy Jason Wise postanowił nakręcić czwarty dokument ze swojej serii Somm, miał to być film o historii i religii – „planeta Ziemia wina” – ale po spotkaniu z winiarzem o imieniu Vahe Keushguerian w Armenii plany te uległy zmianie.

Somm: Cup of Salvation koncentruje się na Keushguerian i jego córce Aimee, która jest teraz sama producentem wina, i ich wysiłkach, aby umieścić ormiańskie wino na mapie.

Podczas kręcenia filmu Vahe udał się do Iranu, aby dowiedzieć się, co stało się z winnicami winogron Rasheh po tym, jak kraj zakazał spożywania alkoholu w 1979 roku. Nie zdradzając zbyt wiele, misja w stylu Argo okazała się owocna, a pod marką Molana powstało pierwsze wino z irańskich winogron od prawie 50 lat.

Wise stał się znany ze swoich filmów dokumentalnych o winie – wyreżyserował trzy poprzednie filmy Somm i uruchomił Somm TV, subskrypcyjną platformę streamingową poświęconą jedzeniu i winu – ale niekoniecznie zaklasyfikowałby Cup of Salvation jako jeden z nich. Tak, film jest o winie, ale Wise postrzega go jako „geopolityczny thriller” i historię ojca i córki. Złożona narracja – i związane z nią ryzyko – sprawiły, że jego promocja stała się wyzwaniem.

„Musisz wymyślić, w jaki sposób chcesz go pozycjonować” – wyjaśnia Wise, dodając, że typową tendencją jest podkreślanie najbardziej dramatycznych lub dziwacznych elementów historii, aby przyciągnąć uwagę. W tym przypadku starają się zrównoważyć zachęcanie ludzi do obejrzenia filmu, jednocześnie nie sprawiając wrażenia, jakby chwalili się, że udało im się przechytrzyć irański rząd. „Normalnie, jeśli robisz horror, pokazujesz najstraszniejszą, najbardziej makabryczną rzecz. Posuwasz się tak daleko, jak tylko możesz. Kiedy robisz tego typu film, to są prawdziwi ludzie i ich życie ma wpływ na to, jak ten film zostanie odebrany. To zarówno marzenie, jak i najstraszniejsza rzecz, jaką można mieć dla filmowca. Podekscytowanie winami Vahe i Aimee, które zostaną ujawnione światu, przeważa nad obawami, bo inaczej bym tego nie zrobił.”

Film, który Wise dystrybuuje samodzielnie, rozpoczął w październiku limitowaną dystrybucję kinową. Będzie pokazywany w kinie Angelika w Nowym Jorku w dniach 7-10 grudnia oraz w Los Angeles jeszcze w tym miesiącu. (Więcej informacji tutaj.)

Wise rozmawiał z The Hollywood Reporter o tym, jak jego film przyjął dramatyczny zwrot narracyjny – i dlaczego wciąż jest trochę zdenerwowany „wstrząsającą” podróżą Vahe do Iranu.

Cofnijmy się trochę. Co sprawiło, że w ogóle zainteresowałeś się winem?

Prawdziwą odpowiedzią jest to, że byłem w szkole filmowej i zakochałem się w dziewczynie, a jej ojciec kolekcjonował wina. Byłem wtedy barmanem w bardzo miłej restauracji, ale nie wiedziałem o tym zbyt wiele. Mniej więcej w tym samym czasie dostałem pracę jako reżyser programu podróżniczego PBS, więc byliśmy w całej Francji i Włoszech i bardzo się w tym zanurzyłem. [Pomyślałem, że jeśli nauczę się o winie, to zaimponuję ojcu tej dziewczyny. Ostatecznie ożeniłem się z tą kobietą. Jest producentką i współscenarzystką tego filmu. Ma na imię Christina. Potem przez przypadek zacząłem kręcić Somm. Próbowałem nakręcić inny film o tych chłopakach i od tamtej pory wszystko poszło jak z płatka.

Czytaj również:  Najlepsza moda, uroda i znaleziska dla domu na półrocznej wyprzedaży Nordstrom

Tym razem również zacząłeś kręcić inny film. Czy możesz opowiedzieć mi o tym, co zamierzałeś zrobić i jak doszło do tego zwrotu?

Mam obsesję na punkcie historii. Uwielbiam ją. Przygotowywałem projekt związany z historią religii i wina. Dostałem pozwolenie na filmowanie w Tajnym Archiwum Watykańskim. Kręciliśmy na Dominikanie, w Chile, w całej Ameryce Południowej, Portugalii, Burgundii. Zamknęliśmy przestrzeń powietrzną nad Wezuwiuszem i kręciliśmy w Pompejach. W tym filmie robiliśmy szalone rzeczy. To najpiękniejsza rzecz. To ma być Planeta Ziemia wina.

Kiedy byliśmy w Armenii, która miała być początkiem tego filmu, zostaliśmy wciągnięci w wojnę. Wiele rzeczy wydarzyło się w tym filmie, przez co musieliśmy się na nim skupić i zawęzić go do historii ojca i córki. Zasadniczo tak właśnie myślę, ale jest to także geopolityczna opowieść o kraju powstającym z popiołów i próbującym odzyskać przeszłość. Myślę, że [decyzja o zmianie zakresu] wynika z pewnej dojrzałości, świadomości, że należy podążać za rzeką, zamiast próbować budować tamę. To był zdecydowanie mój najbardziej osobisty projekt, jaki kiedykolwiek zrobiłem.

Jak znalazłeś Vahe i Aimee Kushguerian?

Ktoś, kto nam pomagał, powiedział mi: „Musisz poznać tego Vahe. Może okazać się Robertem Mondavim tego kraju” Zjedliśmy z nim lunch i wypiliśmy chyba siedem butelek wina. Ten facet jest fascynujący. Spojrzałem na mojego operatora, a on powiedział: „Nawet tego nie mów. Wiem, że zmieniasz cały film” Tak też zrobiliśmy. Poznałem Vahe bez żadnej pre-produkcji. Nigdy z nim nie rozmawiałem, dopóki nie dotarłem na miejsce, by kręcić w Armenii, i zwróciłem się ku niemu i jego córce. Myślę, że Aimee jest najbardziej fascynującą postacią w filmie, szczerze mówiąc.

Vahe i Aimee Kushguerian w „Somm: Cup of Salvation.”Forgotten Man Films

Jak doszło do podróży do Iranu w celu zbioru winogron?

W połowie wywiadu Vahe zapytał mnie: „Czy wiesz, że jesteś tuż przy granicy z Iranem?” To mnie zaskoczyło. Przez tysiące lat było to centrum świata uprawy winorośli. W 1978 roku Francuzi zainwestowali setki milionów dolarów w winnice w Iranie. Było tam 500 winiarni. [Alkohol został zakazany w Iranie w 1979 roku po rewolucji. Zapytałem go więc: „Co się stało ze wszystkimi winogronami?” Odpowiedział: „Nie wiem. Chciałbym się tego dowiedzieć.”

Później, gdy wojna skończyła się źle dla Armenii, zadzwonił do mnie i powiedział: „Potrzebuję czegoś pięknego w moim życiu. A gdybyśmy zrobili to, o czym rozmawialiśmy i pojechali do Iranu?” Ormianie mogą podróżować do Iranu jako turyści. To jedyny kraj, w którym jest to możliwe. Powiedziałem mu: „Musisz tam pojechać. Musimy się tego dowiedzieć, a ty tylko zbierasz owoce”

W pewnym sensie on i ja zachęcaliśmy się nawzajem. Vahe po mistrzowsku szybko nawiązał kontakty. Udało nam się znaleźć amatorską ekipę filmową w Teheranie. Byłem w stanie zdalnie kierować filmem przez WhatsApp. To był bardzo dziwny proces. Zrobiliśmy mnóstwo planowania, mnóstwo storyboardów. W wielu przypadkach Vahe musiał działać na własną rękę i nie było zasięgu. Codziennie robiliśmy odprawy, a ja byłam taka zdenerwowana. Tak bardzo się o niego bałem. W pewnym sensie nadal się boję.

Czytaj również:  Zdrowie psychiczne i wzmocnienie pozycji kobiet: Dwa filmy krótkometrażowe zakwalifikowane do Oscara przesuwają granice afrykańskiego kina

Czy lokalna ekipa myślała, że robi coś innego?

Tak. Po prostu nie powiedzieliśmy im wszystkiego. Oczywiście nie ma ich w napisach końcowych i zamazaliśmy twarze. Nie chcę, żeby jakiś rolnik miał przez nas kłopoty. Zasadniczo powiedzieliśmy: „Tworzymy program podróżniczy, który skupi się na historii owoców”

To było w tym okresie podczas COVID, kiedy w kraju niewiele się działo. Dla kogokolwiek, kto zezwalał na filmowanie, było to trochę tak, jakby kogo obchodziła ta mała rzecz? Więc byli w stanie uzyskać pozwolenia na drony. Udało nam się zdobyć te rzeczy, ponieważ nie robiliśmy z tego wielkiej sprawy. To był bardzo szczęśliwy przypadek. Myślę, że gdyby COVID nie miał miejsca, nie byłoby szans, abyśmy mogli to zrobić.

Czego obawiałeś się najbardziej?

Bez wątpienia Vahe, a także Aimee. Troska, którą widać na jej twarzy podczas tego filmu, jest prawdziwa. Myślę, że w czasie rzeczywistym zdawała sobie sprawę, jakie będą tego reperkusje? Winogrona nie były fermentowane w Iranie, ale irański rząd nie chce dać się oszukać. To bardzo niebezpieczna rzecz, na której można zostać przyłapanym. Tak więc moim największym zmartwieniem był bezpieczny powrót Vahe do Armenii, co było nie lada wyzwaniem. To było bardzo denerwujące. Myślę, że nie spałem w ogóle przez około sześć lub siedem dni, gdy cały ten proces trwał.

Wyleciał z Teheranu do Moskwy, co było kolejnym dużym zmartwieniem. Posiada kilka różnych paszportów. Technicznie urodził się w Syrii, a potem wylądował w Libanie, ale nie wygląda to dobrze, gdy masz cztery paszporty i przylatujesz do Moskwy. Miał przy sobie wszystkie karty pamięci, jedyne nagrania, które istniały z tego, co zrobiliśmy. Zatrzymali go i przeszukali, i to była cała sprawa. Oczywiście, co zobaczyli? Winogrona, zbiory i rolnictwo, i nie wyglądało im to na nic. Udało mu się to wszystko wywieźć z kraju. To było co najmniej wstrząsające. Za każdym razem, gdy myśleliśmy, że wszystko jest w porządku, działo się coś innego.

W którym momencie przestałeś czuć, że powinniśmy byli to zrobić?

Dam ci znać, kiedy to się stanie.

Co wydarzyło się od tego momentu?

Problem z filmami dokumentalnymi o winie polega na tym, że trzeba czekać półtora roku, a czasem dłużej, aż wino trafi do butelek. To było długie, długie, długie oczekiwanie na to cięcie. W procesie oczekiwania, w zasadzie siedziałem z tajemnicą. Było wiele momentów, w których czułem, że podjęliśmy złą decyzję. Kiedy ta młoda kobieta została zabita w Iranie i doszło do wszystkich protestów, które miały miejsce w regionie, w którym kręciliśmy. To była bardzo przerażająca sytuacja, ponieważ nie chciałem, aby ludzie byli w niebezpieczeństwie z powodu tego, co zrobiliśmy. Pamiętam, że rozmawiałem z wieloma osobami z naszego zespołu, zastanawiając się, czy to właściwa decyzja? Czy powinniśmy byli to zrobić? Musiałem siedzieć z tym przez półtora roku, prawie dwa, ze względu na proces tworzenia filmu o czymś, co trwa tak długo.

Czytaj również:  Chris Licht mówi, że czas antenowy dla CNN pozostaje "otwartym płótnem", a krytykę zmiany pozycji sieci nazywa "zuniformizowaną witriolem"

Chcę, żeby to był film, który robi coś dobrego. To taki geopolityczny chwyt, ale w rzeczywistości pozwala kulturze ponownie doświadczyć czegoś, co było jej częścią przez wiele lat. Nie chodzi o alkohol, za którym ludzie tęsknią. Dla wszystkich Irańczyków mieszkających w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Europie, którzy nie mogą wrócić, mam nadzieję, że ten film da im promyk nadziei lub przynajmniej uświadomi im, że ta kultura nie zniknęła. Na końcu filmu jest taka kwestia. Moe Momtazi, perski [producent wina], który degustuje je ze swoją córką i staje się emocjonalny, mówi: „Woda dzieli ludzi, ale wino ich łączy” Im więcej o tym myślę, to jest to bardzo fascynująca rzecz, która jest bardzo prawdziwa.

Jak opisałbyś ten film osobom, które niekoniecznie interesują się winem?

To zabawne. Zamierzam komuś coś ukraść. Mój przyjaciel z Los Angeles jest pisarzem i był jedną z pierwszych osób, do których to wysłałem. Powiedział: „Pierwszy film Somm nie jest filmem o winie, to film sportowy. A to nie jest film o winie, to thriller geopolityczny” Utkwiło mi to w pamięci, kiedy to powiedział i powiedziałbym, że ma rację. Oczywiście jest tu duży element historyczny, ale wiele z tego jest przygotowaniem do tego, co ma nadejść. Jest to więc zdecydowanie film o geopolityce, ale z perspektywy, której nigdy nie widziałem.

Jest to również film, który rozwija się w czasie rzeczywistym, co jest rzadkością. Zanim powiedziałbym, że jest to film o winie, powiedziałbym, że jest to geopolityczny thriller o Bliskim Wschodzie i regionie, który jest w stanie wojny od bardzo dawna i koncentruje się wokół wina. To najlepsza odpowiedź, jakiej mogę udzielić. Teraz, gdy obejrzałem go miliard razy, dla mnie jest to historia ojca i córki.

Inny film dokumentalny, który początkowo rozpocząłeś, na jakim etapie produkcji się znajdujesz?

Nazywa się Life of Wine. Jesteśmy w trakcie postprodukcji. Właśnie go montujemy i robimy coś szalonego z muzyką. Nigdy nie widziałem czegoś takiego. Powinien być gotowy pod koniec marca, na początku kwietnia, może wcześniej.

Ostatnie pytanie: Czy to zadziałało? Czy twój teść cię lubi?

Tak, lubi. Często o wiele więcej niż moja żona. Jest jednym z moich ulubionych ludzi na tej planecie i prawdopodobnie zbyt często pijemy razem wino. Tak, to zadziałało.

Wywiad zredagowany w celu zwiększenia długości i przejrzystości.

Latest Posts

Nie przegap